Język angielski dla każdego

Temat: LIPIEC 2007 :)
hej
no nie bylo mnie zaledwie poltora dnia bo oczewiscie znow mam cos z kompem i korzystam z rodzicow i tak przyznam sie ze wszystkich postow od a do z nie przeczytalam bo bylo prawie piec stron do przeczytania

witam nowe lipcowecz super ze nas jest coraz wiecej

po przeczytaniu jakich oliwek i czego uzywac do malenstwa przyznaam sie ze teraz to juz mam metlik w glowie a chcialam po swietach wybrac sie do miasta pokupowac kosmetyki dla maluszka bo nie wiem jak wy obawiam sie ze moge nie dac rady pod koniec ciazy i kto bedzie mi chodzil po zakup.

musze sie pochwalic dzisiaj kupilam sobie spodnie ciazowe w kolorze khaki mozna je zalozyc na jakas uroczystosc i na codzien nosic
a na codzien nosze spodnie dresowe i nic mi nie wiadomo ze nie mozna wrecz pani w sklepie mowila ze teraz jest zastoj (a powiem ze u mnie w miescie jest tylko jeden sklep z odzieza ciazowa) bo kobiety chodza w spodniach dresowych wlasnie
ale ja sobie nie wyobrazam jakbym mogla jak teraz sa swieta chodzic w taki dzien w spodniach dresowych
Źródło: maluchy.pl/forum/index.php?showtopic=39289



Temat: *LIPCOWE SLONECZKA*- odcinek 6 !!! :-)

hihi i ja jeszcze na chwile

siedze i szukam pomysłu na interes. Bo to co ja bym chciala to mąz nodsem kręci. Boi sie i zamiast mi dotrzymywac kroku sprowadza mnie na ziemie.

A ja i tak kiedys bede miala agencje orgazizacji wesel od A do Z
Chyba sie jutro przejde do urzedu pracy i zapytam o jakies dofinansowanie.zobaczymy .

A drugi pomysł to sklepik z ciuszkami np. dla dzieci czy dorosłych --moze i z uzywanymi ale lepszego gatunku + komis odzieży. Wiecie ktos sie chce pozbyc a nie ma jak to wstawia do sklepiku ja narzucam marze i moze by cos wyszło.
Jak myslicie????


Ja też od jakiegoś czasu myślałam nad jakimś interesem ale coś mi nie wychodzi.
Też myślałam nad organizacją wesel ale tego się trochę boję, bo co będzie jak klientów nie będzie?
Z ciuszkami to raczej chciałam założyć sklep internetowy ale przecież już takich jest pełno.
Nie wiem co ci odpowiedzieć
Źródło: maluchy.pl/forum/index.php?showtopic=45274


Temat: Doczep wagonik
n dom już się rozpadał na kawałki, ale dalej mieszkała w nim ciocia Klocia z wujkeim Stefanem, który był rzeźnikiem w pobliskim sklepie mieśnym i planowal zalozyc firme. Chciał w niej zatrudnić swojego siostrzeńca Ździsia,ktory obecnie sie ksztalcil na głównego masarza w politechnice poznańskiej , ktora niestety wyrzucila go za konstruowanie bomby atomowej i próbe zdetonowania jej w pokoju nauczycielskim,narazil na niebezpieczenstwo wiele królików bengalskich, które były hodowane przez nauczyciela biologi zostały one natychmiast ewakuowane z terenu, niestety nie udało się wynieść wartych milion dolarów specjalnych narzedzi uzywanych do oddrażniania zatkanych ubikacji oraz specjalnych chinskich ror sprowadzanych ze Stanów Zjednoczonych , przedtem importowanych przez Argentyne udalo sie jednak je do Polski sciagnac. No więc Ździsiu musiał opóścić tą jakże wspaniałą placówke wychowawczą i udal sie do pobliskieog miasta w celu zakupu nowoczesnej odzieży
Źródło: magdala.fora.pl/a/a,30.html


Temat: Doczep wagonik
Ten dom już się rozpadał na kawałki, ale dalej mieszkała w nim ciocia Klocia z wujkeim Stefanem, który był rzeźnikiem w pobliskim sklepie mieśnym i planowal zalozyc firme. Chciał w niej zatrudnić swojego siostrzeńca Ździsia,ktory obecnie sie ksztalcil na głównego masarza w politechnice poznańskiej , ktora niestety wyrzucila go za konstruowanie bomby atomowej i próbe zdetonowania jej w pokoju nauczycielskim,narazil na niebezpieczenstwo wiele królików bengalskich, które były hodowane przez nauczyciela biologi zostały one natychmiast ewakuowane z terenu, niestety nie udało się wynieść wartych milion dolarów specjalnych narzedzi uzywanych do oddrażniania zatkanych ubikacji oraz specjalnych chinskich ror sprowadzanych ze Stanów Zjednoczonych , przedtem importowanych przez Argentyne udalo sie jednak je do Polski sciagnac. No więc Ździsiu musiał opóścić tą jakże wspaniałą placówke wychowawczą i udal sie do pobliskieog miasta w celu zakupu nowoczesnej odzieży oczywiscie marki adidas nike i reebok oraz mial za zadanie kupic
Źródło: magdala.fora.pl/a/a,30.html


Temat: taniaodziez.com.pl Hurtownia Taniej Odziezy z Anglii
Witam, zapraszam wszystkie osoby ktore chca zalozyc lub juz mają sklep z odzieza - nie tylko uzywaną, poniewaz oferujemy rowniez odziez nową.

Hurtownia Taniej Odziezy
www.taniaodziez.com.pl
ul. Grunwaldzka 9
82-500 Kwidzyn
tel. 503-085-095
Źródło: e-kwidzyn.pl/forum/viewtopic.php?t=4165


Temat: ciucholand
mam pytanie gdzie moge znalezc odcineg programu Firma ukazujacy jak zalozyc sklep z uzywana odzieza.
Źródło: firmatvn.fora.pl/a/a,81.html


Temat: Ubiór na chłodne dni za małą kasę!
Pomysł narodził się gdy obmyślałem swoje zimowe patenty. Wiem że na chłodne dni nie ma co teraz liczyć ale warto zacząć oszczędzać na ciuszki na jesień.
Wielu z was nie ubiera się odpowiednio gdy nadejdą chłodne dni albo poprostu nie wiedzą jak lub nie mają kasy. Piszę to dziś aby pokazać Wam jak za niewielką kasę nie osmarkać się podczas jazdy na motocyklu. Zacznę od góry:

1. Kask
Na kupnie kasku nie macie prawa oszczędzać! Kask to podstawa dlatego warto wydać chociaż ze 150 zł na mocno używany orginał lub z lekka przerobić starego, sprawdzonego orzeszka.(Ja kupiłem chiński kask za 100 zł i teraz bardzo żałuję i będę odświerzał orzeszka.)Nie ma nic gorszego niż świst lodowatego powietrza w kasku. No i nie może być za duży bo nieźle będzie nam wiać po szyi i po uszach co grozi bólem mięśni i przewianiem.

2. Szalik, kominiarka
Co nam z tego że mamy cieplutko w środku jak i tak piźdz* nam z pod spodu. I tu nasuwa się wzięcie do ręki dobrego i długiego szalika. Kominiarka jest dobrym rozwiązaniem tylko w chłodne a nie w zimne dni z powodu małej grubości i nieszczelności no a ile kosztuje dobra i nieprzewiewna kominiarka każdy chyba to wie.(Nieraz przekracza cenę ogara czy jawki.)
UWAGA! Koniecznie załuż kominiarkę i szalik aż po nos jeśli nosisz orzeszka!

3. Kurtka, bluza
I tu będzie najdrożej. Tylko i wyłącznie SKÓRA. Nic jej nie zastąpi nawet gruba kurtka zimowa czy 5 bluz. Skóra jest nieprzewiewna i dlatego wystarczy pod nią założyc jakis sweterek czy polar. Oczywiście chodzi mi o taką ze zwykłego sklepu a nie profesjonalną motocyklową. Ceny takich zwykłych na bazarach, rynkach czy w sklepach z odzieżą używaną to około 100-400 zł. No i klimat dawnych lat będzie.

4.Rękawice
Tutaj też poolecam skórę. Ja jestem szczęśliwym posiadaczem takich. Dostałem je od dziadka, miał takie na WSK.(Robiłem 20 km trasę w zimny i wietrzny dzień a moje dłonie były takie jakbym cały czas siedział w domu) Kosz takich nowych i w miarę dobrych to 80 zł. Oczywiście można założyć grubsze rękawice zimowe ale po 10 km będzie wam zimno.

5. Spodnie, kalesony, ocieplacze na kolana
Dobrym rozwiązaniem jest założenie grubuch dresów i kaleson. Lub jak komuś to nie pasuje to jeansy i wspaniałe wynalazki jakimi są ocieplacze na kolana. Koszt takich to około 40 zł a na średnio długie wyprawy powinny wystaraczyć. Mogą też być dwie pary spodni ale mi jakoś nie było wygodnie.(Warto chronić kolana bo na starość ból w stawach kolanowych nie unikniony.)

6.Obuwie
Tutaj też dość drogo. Najlepszym tanim obuwiem na moto i chłodne dni będą glany, mocno zuzyte buty wojskowe, zwykłe buty zimowe poza kostkę czy dobre na "WSK wieś CONTRY CROSS" orginalne gumaki. Jeśli chodzi o dwa pierwsze obuwia to są to najdroższe ale i najlepsze. Można też w sytuacji typu "Hej daj się przejechać bo dostaniesz" walnąć RAZ! DWA! po nogach i kolana wyginają się w drugą stronę. A do gumaków polecam założyć kalesony, dresy ze ściągaczem na dole i grube skarpety. Jeśli ktoś śpi na kasie to nie pozostaje nic innego jak kupić specjalne wzmacniane buty na moto.

Po podliczeniu najtańszych wersji wychodzi tyle co Ogar czy Jawka ale jeśli będziecie o to dbać i nie rośniecie już jak na drożdżach to ubranka będą Wam służyć doś długo.

Tekst jest mojego autorstwa! Kopiowanie bez mojej zgody zabronione!
Źródło: jawa50.fora.pl/a/a,16128.html


Temat: Lumpowanie

Zaglądając w tego posta liczyłem, że nauczę się jakiś sprytnych i przebiegłych technik wyszarpywania co bardziej łakomych kąsków


specjalnie dla Ciebie z bloga szafiarskiego Ryfki:

1. JAK SIĘ PRZYGOTOWAĆ?
Dobry humor
To kwestia, którą uważam za absolutnie podstawową w lumpeksowych zakupach (i zresztą wszystkich innych). Kiedy poziom wkurzenia mam wyższy niż zwykle, nigdy nie udaje mi się niczego znaleźć. Wszystko jest brzydkie i we wszystkim wyglądam beznadziejnie. W moim przypadku nie ma czegoś takiego jak "zakupy na poprawienie humoru". Udane zakupy muszą wypływać z dobrego humoru.

Czas
Nie umiem kupować w pośpiechu. Muszę się zastanowić, wszystko dokładnie obejrzeć, przymierzyć. Przede wszystkim jednak najpierw znaleźć, a to w przypadku lumpeksów wymaga sporo czasu. Dlatego warto wygospodarować sobie na ten cel wolny dzień albo chociaż popołudnie.

Ekwipunek
- duża torba, którą można przewiesić przez ramię - żeby nie przeszkadzała w grzebaniu i żeby można było do niej wrzucić łupy z innych sklepów. Wolne ręce to podstawa!
- ciuchy, które łatwo można zdjąć i założyć (podczas polowania człowiek przebiera się milion razy). Latem świetnie sprawdza się obcisła koszulka na ramiączkach (ubrania można mierzyć na nią).

Brak towarzystwa
Jestem zakupowym samotnym wilkiem. No dobra, egoistą. Nienawidzę chodzić po sklepach z kimś - doradzać, czekać, dostosowywać swoje tempo i trasę do współszperacza. Nie lubię też, kiedy ktoś musi czekać na mnie - strasznie się wtedy stresuję. Moim najlepszym kumplem od zakupów jest Święty Spokój.


2. GDZIE SZUKAĆ?
Nie wierzę w stwierdzenia typu: "u mnie nie ma fajnych lumpeksów". Fajne lumpeksy są wszędzie. Albo inaczej: fajne rzeczy są we wszystkich lumpeksach. Wiem, co mówię, bo w swojej karierze polowałam zarówno w małych, jak i większych miejscowościach. Trzeba tylko dobrze poszukać.

Sama w wyborze sklepów stosuję jedną zasadę: odzież musi być na wagę. Nie wiem, na czym to polega, ale te wycenione, "wyselekcjonowane" ciuchy na wieszakach to zazwyczaj "totalna poracha" (no i ceny...). Za to z boksów prawie zawsze można wykopać jakiś skarb.

Warto oczywiście dowiedzieć się, kiedy są nowe dostawy. Sama jednak nigdy nie chodzę na godzinę otwarcia. Pomijając fakt, że tak wcześnie nie wstaję, to tłok, kolejki do przymierzani, babki upychające do koszyków, ile się da (na handel, albo na "potem się zobaczy") to dla mnie sport zbyt ekstremalny. Mam swoją godność, dlatego zwykle przychodzę grzebać w stertach używanych ciuchów w dniach dostaw, ale po godzinach szczytu. Zresztą w pozostałe dni też można się nieźle obłowić, często za ułamek ceny pierwotnej.

No dobra, nie wymądrzaj się, ciociu, tylko dawaj konkrety. Proszę bardzo, oto kilka moich ulubionych krakowskich adresów:
- ul. Kalwaryjska - jak długa i szeroka, jest tam chyba ze 20 lumpeksów, szczególnie godne polecenia są Roban (nr 25) i Smok (nr 39).
- Dawo na ul. Limanowskiego 28 - mój subiektywnie najulubieńszy.
- Hala Targowa - w każdą niedzielę rano pchli targ, na którym co prawda fajnych ciuchów nie widziałam, ale za to można tam kupić skórzany kufer, rower czy stare radio
- Plac Nowy - w niedziele tonie pod stertami najróżniejszych ciuchów i dodatków. Potrzeba sporo samozaparcia, żeby z morza diorów made in China wyłowić coś fajnego, ale warto się trochę pomęczyć, bo trafiają się prawdziwe cuda.
W inne rejony się nie zapuszczałam, ale chętnie się dowiem, gdzie warto się wybrać.


3. JAK SZUKAĆ?
Pewnie każdy ma własny sposób. Niektórzy przeglądają wszystko po kolei, inni pogrzebią to tu, to tam, na chybił trafił. Jedno jest pewne: przy szperaniu liczy się kreatywne podejście. Wiadomo, lumpeks to nie "normalny" sklep, gdzie każda rzecz dostępna jest w różnych rozmiarach. Dlatego zamiast odrzucać coś, co jest "fajne, ale za szerokie/za długie", warto się zastanowić, czy nie da się tego jakoś podrasować. Ciuch zawsze można przecież skrócić lub zwęzić, spódnicę nosić jako sukienkę, z kawałka materiału coś uszyć, wydłużyć za krótkie rękawy, przeszyć guziki, brakujący pasek zastąpić innym, coś odpruć, coś doszyć... Możliwości jest mnóstwo, a blogi szafiarek są pod tym względem prawdziwą kopalnią pomysłów. Niektórych przeróbek można łatwo dokonać samemu, za inne zapłacimy u krawca 15-30 zł.

Na koniec chyba najważniejsze: kluczem do lumpeksowego sukcesu jest wytrwałość. Grunt to się nie zrażać, kiedy po raz kolejny wracamy z polowania z pustymi rękami. W moim przypadku na 10 wypadów w teren tylko 2-3 okazują się zwycięskie, więc chcąc nie chcąc, musiałam wyrobić w sobie cnotę cierpliwości.

całość:

http://szafasztywniary.bl...i-lumpeksy.html
Źródło: wegetarianizm.pl/viewtopic.php?t=3090


Temat: Gdańska
Królewska ulica Gdańska. Łódź to już nie tylko Piotrkowska

Joanna Podolska
2006-08-20, ostatnia aktualizacja 2006-08-21 10:56

Gdańska, jedna z najpiękniejszych łódzkich ulic, wraca do łask. Po otwarciu Manufaktury stała się jednym z najatrakcyjniejszych poza Pietryną traktów miejskich Łodzi. A to dopiero początek.

Gdańska zaczyna się przy ul. Ogrodowej i niemal "wjeżdża" w nowe centrum handlowe, na jej drugim końcu jest kampus Politechniki Łódzkiej. Inwestorzy dostrzegli potencjał ul. Gdańskiej. W końcu właściciela zdobyła dawna fabryka wstążek i koronek Lenora, a także pałacyk Rudolfa Kellera przy ul. Gdańskiej 49. Od 1991 roku, gdy został kupiony przez włoską firmę, nic w nim się nie działo, a na zabytkowej willi wisiał napis: "Na sprzedaż". Teraz informacja została zdjęta, bo znalazł się kupiec. Na razie nie zdradza, co tam będzie. Po przeciwnej stronie ulicy blask odzyskała kamienica pod numerem 42, znana jako pałac Kipperów. To perełka łódzkiej architektury, wpisana do rejestru zabytków. Urody dodają jej wspaniałe sztukaterie i kariatydy. Konserwator zabytków pomógł odremontować bramę i frontową elewację. Choć mieszkańcy nie do końca są zadowoleni, bo chcieliby, aby znalazły się też pieniądze na remont oficyn, secesyjnego ogrodu i przepięknej klatki schodowej, gdzie są cenne witraże, to jednak budynek już prezentuje się okazale. Może śmiało konkurować z najpiękniejszymi kamienicami przy ulicy Piotrkowskiej.

- Na Gdańskiej wiele się zmienia, ale byłbym bardziej zadowolony, aby wszystko robiono od razu bez poprawek - przyznaje Andrzej Wielgopolan, mieszkaniec pałacyku Kipperów. To zresztą kolejny budynek w tej okolicy, który wrócił niedawno do świetności. Zakończył się remont pałacu przy ul. Gdańskiej 38 (na rogu z ul. Więckowskiego). Również należał do rodziny Kipperów. Przed wojną działała w nim giełda zbożowo-towarowa, dziś są tam Inspekcja Handlowa i specjalistyczne laboratorium kontroli produktów włókienniczych. Kolejnych remontów można się spodziewać, bo aż 23 budynki przy ul. Gdańskiej wpisane są do rejestru zabytków.

- Gdańska zawsze należała do najważniejszych łódzkich ulic. To przy niej mieszkało wielu łódzkich fabrykantów, poza Poznańskimi m.in. Eisertowie i Bennichowie - mówi Ryszard Bonisławski, znawca Łodzi, który zawsze prowadzi tam swoich gości. - Ciekawostką jest, że przy ul. Gdańskiej przetrwało najwięcej witraży - dodaje. Jego zdaniem nadszedł czas na Gdańską.

I bardzo dobrze.

Gdańska to doskonały punkt miasta, skąd jest świetny dojazd w każde miejsce Łodzi. Jeździ nią tramwaj w kierunku Retkini, Bałut, a także Widzewa i Górnej, kilka kroków od niej jest al. Kościuszki, po której kursują autobusy. To także autentyczne centrum kultury. Przy Gdańskiej działa Muzeum Sztuki i Muzeum Tradycji Niepodległościowych, oba mieszczą się w zabytkowych budynkach. Również wyższe uczelnie polubiły te okolice. Kampus Politechniki Łódzkiej przylega do Gdańskiej, a Akademia Muzyczna mieści się w przepięknym pałacu Karola Poznańskiego, Centrum Badań Niemcoznawczych UŁ ulokowało się w secesyjnym pałacyku Elektrowni Łódzkiej (nr 107), a Kolegium Języków Obcych UŁ - w budynku dawnej mykwy (łaźni) - nr 75. Przy Gdańskiej 102 jest Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna. Bardzo blisko i niemal przy Gdańskiej działa kilka Teatrów: Nowy, Powszechny, Studyjny, dwa teatry lalkowe. I dwa świetne licea - "jedynka" i XXI.

Teraz ulicy Gdańskiej nowy oddech dało otwarcie Manufaktury. Przy famułach, gdzie do niedawna było ciemno i niezbyt bezpiecznie, zaczęło tętnić życie. Obecność centrum handlowego od razu podniosła wartość mieszkań i zaczęła przyciągać inwestorów. Ryszard Bonisławski uważa jednak, że Gdańska będzie spełniać zdecydowanie rolę mieszkalną i kulturalną, a w mniejszym stopniu biurowo-handlową. - Po prostu nie ma tu odpowiednich lokali - podkreśla. W pobliżu kompleksu Poznańskiego przetrwały małe sklepy spożywcze, mięsne i alkoholowe, a także niewielkie warsztaty szewskie, krawieckie punkty z używaną odzieżą. A jednak coś się zmienia.

- Coraz więcej ludzi tędy chodzi. Może faktycznie coś się ruszy. Trochę by się przydało - przyznaje Maria Karolak, mieszkająca przy ul. Gdańskiej i pracująca na pobliskim rynku Barlickim. Biura nieruchomości na razie nie zauważyły zwiększonego zainteresowania mieszkaniami w tej okolicy, choć o lokale pyta coraz więcej firm.

- Marzy mi się, by właśnie tutaj powstało kilka małych kawiarenek, gdzie mogliby odetchnąć ludzie, którzy woleliby nieco kameralną atmosferę - mówi Karolina Pietrzyk, studentka UŁ, dla której Gdańska to najpiękniejsza ulica Łodzi.

Tak samo uważa architekt Mirosław Wiśniewski, wielbiciel Gdańskiej. Znajomi z Fundacji Ulicy Piotrkowskiej żartują, że powinien założyć Fundację Ulicy Gdańskiej. - Ta ulica wciąż czeka na wielkie odkrycie. I Manufaktura może w tym pomóc - podkreśla.


fot. Dariusz Kulesza / AG

ŹRÓDŁO: www.gazeta.pl/lodz
Źródło: mojalodz.fora.pl/a/a,585.html